30.07.2017

Cukrzyca to nie wyrok.

Witajcie,
Zapewne każdy z cukrzyków pamięta swoje pierwsze kroki z chorobą. Myślę, że w większości nie są one łatwe. Nagle okazuje się, że życie musi przybrać nieco inny styl? Nic bardziej mylnego. Czasy Mieszka I minęły, jeżeli chodzi o możliwości związane z terapią insulinową, lekową, monitorowaniem cukrzycy, obecna technologia daje nam jak najlepsze szanse na to, aby nasze życie nie różniło się zbyt bardzo, od życia sprzed momentu zdiagnozowania cukrzycy. Oczywiście jeden cukrzyk od razu zrozumie, że jest to poważna choroba, ale jakość życia w dużej mierze zależy przede wszystkim od tego jak się z nią obejdzie, a więc zrobi wszystko, aby było jak najlepiej. Inna osoba, mniej odporna, będzie potrzebowała sporo czasu, aby cukrzycę zrozumieć i przede wszystkim zaakceptować. W dzisiejszym artykule o cukrzycy, która dla nikogo nie musi być wyrokiem…


Cukrzyca, która pojawia się w życiu nagle i bez przygotowania, bo w końcu tak to wygląda, nie musi powodować, że życie zmienia się o 180 st., a co gorsza traci na wartości i dotychczasowej jakości. Oczywiście, wiele też  zależy od tego, jak ten styl wyglądał przed zdiagnozowaniem cukrzycy. Jeżeli był raczej siedzący, z nieregularnym odżywianiem i całą masą negatywnych czynników, które raczej szkodzą, niż pomagają zachowywać dobrą kondycję fizyczną i psychiczną, to tak - świeżego cukrzyka czekają spore życiowe zmiany. Natomiast jeżeli osoba była wcześniej aktywna i ta aktywność dotyczyła wielu płaszczyzn życia, w tym również sportu, to cukrzyca nie musi oznaczać, że od teraz trzeba z tego rezygnować…

Podczas swoich spotkań z Pacjentami, trafiam przeważnie na dwie grupy o różnych postawach. Tych, którzy z bojowym nastawieniem i uśmiechem na twarzy stwierdzają, że się nie dadzą cukrzycy. Podoba mi się takie podejście, ale zawsze też zadaję sobie pytanie, ile w tym wszystkim jest z tzw. maski? Człowiek w większości przypadków, z natury boi się tego co nieznane i to jest zrozumiałe. Bez wątpienia postawa otwarta i wojownicza  pomaga w życiu. Wiadomo, życie w ¼ to radości, a w pozostałej części to trudności i nieszczęścia, a wiec na pewno z takim dobrym nastawieniem łatwiej iść przez życie, dalej pokonując poprzeczki jakie pojawiają się na drodze do upragnionych celów, realizacji marzeń, mimo tak poważnej choroby jaką jest cukrzyca.

Druga grupa Pacjentów, w większości są to kobiety, bywają nie tylko wystraszone cukrzycą, ale również przejęte i pełne emocji. Zrozumiałe, natura kobieca jest z gruntu rzeczy bardziej wrażliwa niż natura i psychika mężczyzn. U kobiet, zwłaszcza tych młodych, które nie posiadają jeszcze dziecka, również bardzo często pojawia się lęk związany z faktem spełnienia tej ważnej dla większości kobiet roli. Bardzo często pytają mnie, czy po tych moich wszystkich przejściach związanych z cukrzycą, mam dzieci? Przyznam się, że to pytanie kłopocze mnie najbardziej i jest chyba dla mnie najbardziej osobistym pytaniem jakie mi zadajecie. Dzieci nie mam i raczej marne szanse, abym je kiedykolwiek miała, ale nie ze względu na cukrzycę. W końcu wiele Kobiet z cukrzycą zostaje szczęśliwymi mamusiami i to niejednokrotnie. Powikłania cukrzycowe również nie są elementem dyskwalifikującym. Przy ich stabilizacji, stałej kontroli lekarzy specjalistów, daje się tak prowadzić kobietę w ciąży, aby nie była ona żadnym zagrożeniem dla matki i dziecka.

Każda aktywność, jaką cukrzyk prowadził przed diagnozą, pomijając oczywiście jakieś ekstremalne wyczyny, nie wymaga tego, aby życie od pory rozpoznania cukrzycy miało się zmienić. Jeżeli mowa już o ekstremach, podejrzewam, że dostarczają one tyle adrenaliny, że każdy kto poddaje się takim próbom, również ze świadomością pewnych zagrożeń, wynikających z dodatkowego obciążenia jakim jest cukrzyca, będzie skłonny z tych przyjemności rezygnować. W końcu z cukrzycą mamy żyć, a nie wegetować. Wystarczą drobne zmiany, aby móc robić to co się kocha również z cukrzycą. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, abym miała iść na jakiekolwiek kompromisy z cukrzycą. Oczywiście zdrowie, życie są ważne, bardzo. Znaczą jednak niewiele bez tego co kocha się w życiu najbardziej. Dobrze jednak jest tutaj zwrócić uwagę, albo zdać sobie dodatkowo sprawę, czy w tym wszystkim możemy pozwolić sobie na komfort w postaci niezależności związanej z brakiem odpowiedzialności za innych. Inaczej się wówczas sprawy mają. Podkreślam to również na moich wystąpieniach, bo Ci, którzy posiadają rodziny powinni przede wszystkim mieć dodatkową siłę, aby dbać o siebie. W końcu najlepszy obraz, to obraz rodziny pełnej, uśmiechniętej i kochającej. Bez was…, to już nie będzie ta sama rodzina… Cukrzyca nie może i nigdy nie powinna być wyrokiem dla nikogo. Wręcz przeciwnie, powinna pomagać lepiej troszczyć się o siebie i zwracać uwagę na to, ile w tym życiu warto jest zrobić. Zrobić możemy zawsze to wszystko o co zawalczymy, ale bez dobrze wyrównanej cukrzycy zamiast zbliżać się do celu, będziemy się oddalać. Dbajmy zatem o cukry na poziomie, aby swój cel przybliżać, aby tworzyły się nowe cele, które będą pozytywnie napędzać to nasze słodkie życie :) Dużo dobrego dla Was ;)

Ja wracam do Was na bloga już po wakacjach, czyli 17 sierpnia. Gdybyście przez ten czas za mną tęsknili, zapraszam Was na moją stronę na fb, tam na pewno będzie i wakacyjnie i aktywnie :) 

Pozdrawiam, Ania :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz